Życie filmowca

2019-04-19

Życie filmowca


Każdy kiedyś zaczynał. Jedni podobnie, inni zupełnie inaczej, a jeszcze inni zabierali sie do tego od zupełnie innej strony. Przy odpowiednim uporze i kapce talentu każdy z nas w końcu stał się filmowcem. Nagrywanie przygotowywania obiadu, grilla rodzinnego, natury lub ludzi na ulicy - to wszystko dało początek temu, co teraz robimy. Kiedyś nikt nie myślał czy lampy filmowe http://lumensc.pl/sprzet-swiatlo-konwencjonalne.html będą potrzebne, tylko brał kamerę i szedł nagrywać. No właśnie? Jak to wygląda teraz?


Krok za krokiem


Pierwsze kontakty z kamerą zawsze przepełniają radością. Później podobne uczucie towarzyszy odpakowywaniu nowo kupionych sprzętów do naszych produkcji. Czasami musimy sobie przypomnieć o pierwszych krokach, które stawialiśmy, ponieważ możemy sobie uświadomić, że zapominamy o czymś. Mianowicie tak gonimy za tym, by nasze produkcje były jak najlepsze i przynosiły nam jak najwięcej pieniędzy, że zapominamy o tym, że powinny przynosić nam one radość. Mała rzecz, a potrafi zmienić tak szczerze wszystko. Nie zrobią tego nawet najlepsze lampy filmowe.


Sprzęt jest ważny


Wszyscy wiemy, że najważniejsza jest radość z filmowania, lecz jeśli chcemy to robić profesjonalnie i zarabiać pieniądze z tego tytułu, to musimy zainwestować w dość drogi sprzęt, który sprawi, że będziemy mogli pokazać się z jak najlepszej strony i zachęcimy potencjalnych klientów do skorzystania z naszych usług. Co powinniśmy zawrzeć w naszych zakupach? Lampy filmowe, kamery/aparaty, obiektywy, gimbal/steadicam, slider, baterie, karty pamięci, itd. Wymieniać można na prawdę długo, lecz wszystkiego nie kupimy za jednym razem. No chyba, że jesteśmy bogaci, ponieważ wszystkie te sprzęty nie są tanie. Za jakość się płaci. To akurat działa w dwie strony. Jeśli my zapłacimy dużo za sprzęt i będziemy potrafili dobrze go wykorzystać, to klienci również dużo zapłacą za efekty naszej świetnej pracy.


Sam nie dasz rady


Musimy pamiętać, że samemu nie da się wszystkiego zrobić i potrzebujemy współpracowników lub przyjaciół, którzy chętnie nam pomogą (chociażby ustawić lampy filmowe) i nie będziemy musieli sami wszystkiego robić, ponieważ to nawet nie jest możliwe. Nie można być w dwóch miejscach na raz, a co dopiero trzech lub czterech. Dlatego tak ważni są ludzie, z którymi dzielimy wspólną pasję. Mark Zuckerberg sam nie stworzył facebooka. Pomagało mu wiele osób i dzięki temu odniósł sukces. Jeśli będziemy o tym pamiętać, to nic nam nie grozi i róbmy dalej swoje.

Czy jest to łatwe życie? Nie, z całą pewnością nie. Jest za to bardzo satysfakcjonujące i przynosi wiele radości. Oczywiście, jeżeli ktoś lubi to robić, bo jeśli ktoś robi to tylko dlatego, że jest to dobrze płatne, to nie wróżę mu świetlanej przyszłości. Róbmy to co kochamy i kochajmy to co robimy.